Autor: Tomasz Folan

— Sklep podróż… Podróżniczy Dziewki… i Łapa… — męczył się Dark próbując odczytać napis.
— Dzierżki i Topacza! — poprawił i jednocześnie dokończył uroczyście człowiek z cylindrem na głowie.
— Pan to?
— Dzierżka, we własnej osobie — skłonił się jakby jego nogi i tułów łączył sztywny zawias, jednocześnie zdjął cylinder, ukazując w pełnej krasie bladą jak księżyc łysinę pokrytą pojedynczymi, szarymi włosami, które musiały się tam znaleźć albo przez przypadek, albo za karę.
— A pan Topacz?
Rekini uśmiech, choć trudno było w to uwierzyć, poszerzył się jeszcze bardziej. Dzierżka cofnął się dwoma szerokimi krokami i klepnął w zad konia przytroczonego do wozu.

Nurt myśli, na samym początku wartki i rwący jak powodziowa fala tracił na sile z upływem czasu. Wystarczyło kilka pierwszych lat, by zamienił się w niegroźny strumyczek, czasem dający o sobie znać, ale łatwy do zignorowania. Teraz potok wzbierał niebezpiecznie wysoko. Sytuacja w której się znalazł, ciepła woda i czyste ubrania powoli wyrywały go z apatii, która spętała jego umysł. Kilka szlochów wydarło się spod kontroli, przebiły grubą skórę i pociągnęły za sobą łzy.

29 kwietnia 2020 / / Śmierć Awatara

— Niech zgadnę — Jack dopalił papierosa, którego ostentacyjnie zagasił o marmurowy schodek i nasunął opaskę z powrotem na oko — Edmund przepadł.
— Jeszcze nie, ale był blisko — odparł Allion obojętnie wpatrując się w ciemność za wrotami wejściowymi, w której zniknął Taegan.
— To znaczy?
— Próbował się powiesić.

29 kwietnia 2020 / / Śmierć Awatara

Aby ułatwić sobie życie goeci, czy to związani z kongregacją czy nie, używają starterów, w których jakimś cudem zawarte są lemegetony. Startery zawsze budziły moją ciekawość, bo wydawało mi się niezwykłym, że w takim malutkim kamieniu ktoś potrafi umieścić jakikolwiek lemegeton. Jak to robiono i jak to działało pozostawało dla mnie tajemnicą, ale Allion mógłby mi to kiedyś wyjaśnić, bo wewnątrz Kongregacji jego zakon zajmuje się procesem synchronizacji startera z goetą.

29 kwietnia 2020 / / Śmierć Awatara

Broń Jacka nagle pojawiła się na biurku. Versebiter obracał ją na blacie i oglądał z różnych kątów. Otworzył komorę bębna i zakręcił bębenkiem, który wydawał z siebie ciche kliknięcia. Nagle przechylił rewolwer tak, że z komory wypadła stalowa łuska. Rewolwer wylądował obok papierośnicy rzucony jak śmieć, łuska nastomiast znalazła się między palcami zadbanych dłoni awatara.

29 kwietnia 2020 / / Śmierć Awatara

Broń wypluła ogień w akompaniamencie eksplozji brzmiącej jak grzmot. Akustyka katedry robiła wrażenie. Ludzie padli odruchowo na ziemię, awatarzy wznieśli barierę, bryznęły iskry, świst rykoszetu zadzwonił w uszach, rozległ się dźwięk pękającego szkła.

28 kwietnia 2020 / / Śmierć Awatara

Nad samymi łukowymi wrotami wisiał potężny, okrągły witraż znajdujący się w uścisku strzelistych wież, które wzbijały się wysoko w czarne niebo. Jack mógł sobie tylko wyobrazić, jak pięknie wyglądało wnętrze katedry, gdy promienie słońca wpadały przez kolorową mozaikę ze szkła i stali. Ze środka biła złotawa, jasna aura, od której parasanga Jacka dostawała drgawek. Wtedy dostrzegł postać niepasującą ani do późnej pory, ani do kongregacji.

28 kwietnia 2020 / / Dzieci Synedrionu

— Rhys… — Deina oparła go o stos opon stojący obok cięzarówki. — Tak mi przykro… — Rhys powoli budził się ze snu. Gorące punkty na jego ciele zaczęły przeistaczać się w promienisty, nieznośny i duszący ból. Patrzył coraz bardziej przytomnie na zbolałą minę swojej kapitan, to na dziury w swoim mundurze i w końcu na nieruchomą Barb.